Jan Tundra
Jan Tundra • Wolny strzelec

Jan Tundra

Kiedyś prowadziłem serwer. Dzisiaj po prostu gram, nagrywam i korzystam z wolnego czasu.

Cześć! Po pewnym czasie postanowiłem rozstać się z prowadzeniem serwera DayZ. Nie oznacza to jednak końca mojej przygody z DayZ. Wręcz przeciwnie — teraz mam po prostu więcej luzu i mogę nagrywać filmy wtedy, kiedy mam na to czas i ochotę.

„Zarządzanie serwerem zamieniłem na zarządzanie własnym czasem. Czyli obecnie jestem wolnym strzelcem — dosłownie i w przenośni.”

Bez ticketów, bez gaszenia pożarów, bez regulaminów i bez wiadomości zaczynających się od: „Jan, mam tylko jedno szybkie pytanie...”

Teraz po prostu odpalam DayZ, gram, nagrywam filmy i próbuję nie zginąć w sposób, który później będę musiał oglądać na własnym YouTube.

🍜 Nowa kariera Jana

Po odejściu od prowadzenia serwera trzeba było oczywiście znaleźć sobie nowe zajęcie.

Na szczęście przyjął mnie pewien Chińczyk.

Pierwszego dnia zaprowadził mnie do ogromnego magazynu pełnego zup WIFON. Wszędzie kartony. Setki kartonów.

Ja:
„Szefie, a co dokładnie będę robił?”

Szef:
„Widzę, że prowadziłeś serwer DayZ. Masz doświadczenie w papierkowej robocie.”

„Od dziś otwierasz torebki z przyprawami do WIFON-a.”

I tak właśnie rozpoczęła się moja nowa kariera.

Od rana do wieczora otwieram małe saszetki i wspominam dawne czasy. Poziom stresu podobny jak przy administracji serwerem, ale przynajmniej nikt nie zakłada ticketów.

„Nie prowadzę już serwera. Teraz prowadzę dział otwierania saszetek WIFON.”
Jan Tundra

🎮 Co dalej?

Na dzień dzisiejszy jestem po prostu wolnym strzelcem.

Nagrywam filmy, gram i robię to wtedy, kiedy mam wolną chwilę.

Bez wielkiej napinki i bez obowiązku prowadzenia wszystkiego od A do Z.

  • 🎮 Odpalam DayZ
  • 🎥 Nagrywam
  • 🔫 Szukam lootu
  • 🏃 Uciekam przed problemami
  • 💀 Umieram w najmniej odpowiednim momencie
  • 😂 Udaję, że wszystko było zaplanowane

🔄 Czy jeszcze kiedyś wrócę do prowadzenia serwera?

Możliwe.

Nigdy nie mówię „nigdy”, szczególnie jeśli chodzi o DayZ. Może kiedyś znowu najdzie mnie ochota, żeby prowadzić własny serwer i wrócić do tego całego administracyjnego chaosu.

Na dzień dzisiejszy jednak cieszę się większą swobodą, nagrywam filmy i korzystam z tego, że jestem swoim własnym administratorem.

„Kiedyś zarządzałem serwerem. Dzisiaj zarządzam głównie tym, kiedy mam ochotę odpalić DayZ.”

📺 Gdzie mnie znaleźć?

Jeśli chcesz zobaczyć, co aktualnie wyprawiam w DayZ, znajdziesz mnie tutaj:

🎓 Kursy Jana Tundry

Po latach prowadzenia serwera DayZ, walki z ticketami, bugami i pytaniami typu „Jan, tylko jedno szybkie pytanie...”, postanowiłem przekazać swoją wiedzę dalej.

Teraz możesz skorzystać z moich kursów i ominąć godziny testowania, chaosu oraz klasycznego: „czemu to nie działa?”.

„Kiedyś zarządzałem serwerem. Teraz zarządzam wiedzą. Życiem jeszcze próbuję zarządzać — wersja beta.”

✨ Kurs manifestacji szczęścia, pieniędzy i miłości

Odpłatny kurs dla osób, które chcą przyciągać więcej pozytywnej energii, sukcesów i dobrych rzeczy do swojego życia.

Bonus DayZ: manifestowanie najlepszego lootu. (Nie odpowiadam za camperów przy namiocie.)

⏰ Kurs zarządzania czasem w DayZ — 199 PLN

Naucz się jak połączyć granie, życie i obowiązki. Koniec z sytuacją, gdy odpalasz DayZ „na chwilę” i nagle jest środek nocy.

🖥️ Kurs prowadzenia serwera DayZ na Xbox — 299 PLN

Wiedza z praktyki: organizacja serwera, administracja, społeczność i przygotowanie na wiadomości: „Admin, on mnie zabił, oddaj loot”.

🏕️ Kurs przetrwania w DayZ — 59 PLN

Jak znaleźć jedzenie, przeżyć dłużej niż 15 minut i nie umrzeć przez własną ciekawość.

„Nie gwarantuję, że zostaniesz legendą DayZ. Ale przynajmniej będziesz wiedział, dlaczego zginąłeś.”

☕ Możesz postawić mi kawę

Jeżeli podoba Ci się to, co nagrywam i chcesz trochę wesprzeć moje materiały, możesz postawić mi kawę.

Nie obiecuję, że po tej kawie zacznę lepiej strzelać. Ale przynajmniej będę miał kofeinę podczas kolejnej wyprawy po loot.

☕ Postaw kawę
„Kiedyś administrator.
Dzisiaj wolny strzelec.
Jutro? Zobaczymy.”

„Na razie gram, nagrywam i otwieram saszetki WIFON-a.”